Szachy i Amiga

 

Chociaż w czasach podstawówki zdarzyło mi się nawet wygrać eliminacje i zostać kapitanem szkolnej reprezentacji, nigdy nie byłem bardzo mocnym szachistą. Nie chodziłem do miejscowego klubu szachowego, nie studiowałem książek i poradników, by bardziej podszlifować swoje umiejętności. Zawsze traktowałem i traktuję tę królewską grę całkowicie rekreacyjnie, ot jako pretekst, by raz na kilka tygodni usiąść z kolegami przy kraciastej planszy, wysilić trochę szare komórki a przy okazji napić się piwa.

To mało ambitne podejście ma jednak swoje plusy, dzięki temu, że nie jestem szachowym arcymistrzem nie potrzebuję jako przeciwnika superkomputera klasy Deep Blue i już przeciętny program szachowy uruchomiony nawet na najzwyklejszej Amidze stanowi dla mnie nie lada wyzwanie. Postanowiłem zatem przyjrzeć się tego typu tytułom dostępnym dla systemu AmigaOS 4, jak i kilku popularniejszym klasykom, które możemy uruchomić pod nowymi Amigami czy to bezpośrednio, czy to przy użyciu emulatora E-UAE.

Battle Chess
Zestawienia nie mogłem zacząć inaczej niż od najbardziej znanego tytułu. Battle Chess to chyba jedyna dostępna na Amidze gra szachowa, która odniosła prawdziwy sukces komercyjny. Ćwierć miliona legalnie sprzedanych kopii musi robić wrażenie, zwłaszcza jeśli uwzględnimy kontekst dosyć wysokiego ówcześnie piractwa oraz fakt, że to tylko szachy, a więc rzecz dla niektórych nudna i gra, której zasady nie wszystkim są znane. Na graczach wrażenie robiły figury i spektakularne bitwy podczas zbijania pionów przeciwnika. Szczególnie w pamięć zapadła mi scena, w której udało się wykonać mata koniem, wówczas to dosłownego znaczenia nabierało powiedzenie, iż „król jest nagi„. Niestety na tym kończą się zalety tego starego przeboju. Same animacje po pewnym czasie szybko się nudziły i niepotrzebnie przedłużały grę, zatem po kilku pierwszych podejściach, gracze, którzy rzeczywiście chcieli pograć w szachy, a nie uczestniczyć w animowanym show, przełączali tryb wyświetlania na 2D z klasycznymi płaskimi pionami. Ułatwiało to obserwację tego, co dzieje się na planszy i niepotrzebnie nie rozpraszało prawdziwych miłośników tego sportu.

Bitwa pionów w Battle Chess

O pełnym komforcie gry nie można jednak mówić. Program charakteryzuje się bowiem powolnym „myśleniem” komputera, co gorsza nie zaobserwowałem by po zmianie maszyny z A500 na A1200 ta prędkość jakoś zauważalnie wzrosła. Pisząc ten tekst uruchomiłem Battle Ches pod E-UAE na komputerze AmigaOne X1000 z emulacją JIT, co według benchmarków daje moc większą od klasycznej Amigi z procesorem Motorola 060. Wybrałem najmocniejszy 9 poziom przeciwnika, rozpocząłem grę, po czym przyszło mi bardzo długo czekać na odpowiedź komputera. Przyznam się bez bicia, że brakło mi cierpliwości i po trzech minutach oczekiwania, skorzystałem z opcji wymuszenia posunięcia przeciwnika. Przypuszczam, że rozegranie jednej pełnej partii mogłoby potrwać długie godziny. Oczywiście wraz z obniżeniem poziomu trudności skraca się czas oczekiwania na ruch. Poziomów jest 10, czyli od 1-9 plus poziom „novice”. Dodatkowo w opcjach gry możemy na sztywno określić czas na wykonanie ruchu przez komputer. W normalnych programach szachowych ustawiam 5 sekund, co często w zupełności wystarcza na gracza mojej klasy. Niestety w przypadku Battle Chess czas na myślenie określany jest w minutach. Ustawienie nawet 1 minuty to moim zdaniem i tak zabicie przyjemności z gry. Co innego, gdy grasz z żywym przeciwnikiem, patrzysz na jego skupienie, wymienisz się jakimś komentarzem itp., a co innego, gdy po niemal każdym ruchu przez całą minutę obserwujesz martwy kursor symbolizujący „myślący komputer”. Teoretycznie więc najlepszą opcją jest gra na najniższych poziomach trudności, niemniej w tym momencie przed graczem stawiana jest naprawdę niska poprzeczka. Poziom dla nowicjuszy z litości pominę, natomiast np. poziom 1 skraca czas ruchu komputera do około 10 – 12 sekund, jednak ten wykonuje naprawdę idiotyczne posunięcia np. dąży do wymiany, będąc jedną czy dwie figury „w plecy”.

Reasumując mógłbym napisać, że program nadaje się tylko dla bardzo początkujących szachistów, dopiero zaznamiających się z tajnikami królewskiej gry, ale chyba nawet im nie warto go polecać, bo czy dobrym pomysłem jest uczenie się od tak „głupiego” oponenta? Oczywiście Battle Chess oferuje również możliwość zmierzenia się z realnym przeciwnikiem, jednak do zabawy twarzą w twarz zdecydowanie polecam prawdziwą drewnianą szachownicę. Co innego, gdy gramy na odległość, na szczęście wśród dostępnych opcji znajdziemy też możliwość rozgrywki via modem i to chyba należy uznać za jedyny atut opisywanej pozycji uwzględniając, że tytuł został stworzony w 1988 roku.

Chessmaster 2100
To chyba drugi po Battle Chess najbardziej znany program szachowy dla „Przyjaciółki”. Przy czym swoją popularność nie zawdzięcza naszemu komputerowi, a pecetom i wiodącym konsolom, na których seria rozwijana była przez dobre trzy dekady. Po wydaniu Chessmastera 9000 zdecydowano się na zmianę nazewnictwa i następna kolejna wersja była po prostu 10 edycją, a ostatnia odsłona gry z 2007 roku, dostępna na platformę Windows oraz przenośne konsole Nintendo i Sony to po prostu Chessmaster XI. Niestety w przypadku Amigi firma Electronics Arts, dosyć szybko, bo już w 1990r zakończyła szachową działalność na wersji 2100 (na Amigę istnieje także pierwsza część gry z 1986r, czyli Chessmaster 2000), a przecież wersja 3000 z 1991r czy 4000 z roku 1993, zadebiutowały w okresie, kiedy Amiga na polu elektronicznej rozrywki nadal poważnie się liczyła.

Chesmaster 2100 uruchomiony na AmigaOS 4.

No cóż jak się nie ma co się lubi to trzeba się zadowolić dziadkiem. Od razu powiem, że ten dziadek nie taki straszny jak by się mogło wydawać, bo pomimo iż za chwilę stuknie mu trzeci krzyżyk na karku, to z powodzeniem da się go uruchomić na nowych Amigach. Jedynym mankamentem jest przywiązanie gry do standardowego NTSC Hi-Res (640×200), zatem na ekranie 640×480 będącym najniższym obsługiwanym trybem dla współczesnych Radeonów, gra będzie się wyświetlała jedynie na górnej połówce, a sama szachownica, zamiast przyjąć pole idealnego kwadratu, będzie raczej rozciągniętym prostokątem. Niestety moje próby promowania ekranu spełzły na niczym. Po prostu, jeśli chcemy uruchomić grę bez pośrednictwa emulatora musimy pogodzić się z nieproporcjonalnym obrazem. Jest to ewidentny minus, niemniej trudno nie wspomnieć także o plusie. Uruchamiając Chessmastera pod E-UAE na mojej konfiguracji mógłbym liczyć na wydajność wirtualnej Motoroli na poziomie około 060/70MHz, w przypadku zabawy bezpośrednio pod AmigaOS 4, ta prędkość wzrasta minimum kilkunastokrotnie. W przeciwieństwie do poprzednika, tutaj prędkość naprawdę ma znaczenie. Wśród opcji gry nie znajdziemy poziomu trudności komputerowego przeciwnika, lecz możemy to regulować ustawiając czas na wykonywanie ruchu w zakresie od 2 do 600 sekund (bądź też wpisać własną wartość ręcznie). Domyślna wartość to 5 sekund, co w przypadku gry pisanej z myślą o Amidze 500 7Mhz, a uruchomionej na procesorze PA6T 1.8Ghz, daje komputerowemu przeciwnikowi sporego kopa.

Wyniki turnieju opublikowanego w Magazynie Amiga

Zaznaczam, że Chessmaster 2100 nie jest jakimś hegemonem w zakresie siły gry i na około kilkunastu programów szachowych dostępnych dla Amigi klasycznej mieści się mniej więcej w środku stawki. Niemniej wspomagany mocą współczesnej Amigi już przy standardowych 5 sekundach na ruch, potrafi niedzielnemu Amigowcowi dać wycisk. Przyznam, że do rozgrywki z komputerowym przeciwnikiem podszedłem z marszu, odrywając się od pisania tego artykułu i nie skupiając się specjalnie na długim analizowaniu własnych posunięć. O ile takie luzackie podejście w zupełności wystarczyło na Battle Chess, o tyle Chessmaster nie popełniał głupich błędów i skutecznie przewidywał moje kolejne ruchy, co w efekcie zakończyło się porażką człowieka z maszyną.

Dodam, że obok lepszej siły gry, opisywany tytuł próbował również konkurować z BattleChess względem cech miłych dla oka. Co prawda nie uświadczymy tutaj widowiskowych walk, ale gra również oferuje widok 3D, a w trybie 2D w przeciwieństwie do konkurenta oferuje wybór kilku kolorów i styli graficznych w których przedstawione są figury. Co więcej, możemy nawet załadować zestaw figur stworzony własnoręcznie Ciekawą opcją jest expert menus, po jej aktywacji menu gry wzbogaca się o naprawdę szereg ciekawych opcji, takich jak np. możliwość wydruku przebiegu partii na papier. Nadmienię, że program został wyposażony w ofertę dla początkujących. Jest opcja samouczka, dotycząca ogólnych zasad gry, jak i sposobu poruszania się dla poszczególnych figur. Reasumując pozycja zdecydowanie lepsza od opisywanego wcześniej poprzednika. Chessmaster 2100 deklasuje Battle Chess niemalże pod każdym względem, jedynym minusem, który zauważyłem jest brak możliwości gry po sieci.

Sargon III
O ile pierwsze dwa tytuły można uznać za programy dla przeciętnego Kowalskiego, to tym razem mamy do czynienia z produkcją z zupełnie innej ligi. Pierwsza wersja Sargona powstała w 1978 roku na egzotyczny komputer Wavemate Jupiter III oparty o znany choćby z ZX Spectrum procesor Z80. Mimo iż maszyna nie powalała możliwościami Sargon wygrał pierwszy szachowy turniej mikrokomputerów nie odnotowując żadnej porażki. Duża siła programu sprawiła, że doczekał się przepisania na inne popularniejsze maszyny w tym Apple II. Szybko też pojawił się Sargon II, wydany na platformy mainstreamowe w tym ośmiobitowe komputery Commodore i Atari. Sargon II miał już na tyle potężne możliwości, by móc wziąć udział w północnoamerykańskich mistrzostwach szachowych dużych komputerów. Tytułu co prawda nie zdobył, jednak udało mu się zwyciężyć z jednym z superkomputerów o wartości 5 milionów dolarów, co wzbudziło sporą sensację. Kilka miesięcy później odbyły się kolejne mistrzostwa mikrokomputerów w Londynie, gdzie zwycięstwo Sargona było czystą formalnością.

Sargon III powstał pierwotnie dla komputerów Macintosh w 1983r, w ramach ciekawostki można dodać, iż program ten wzbudził zainteresowanie trzykrotnego mistrza świata Michaiła Botwinnika, który przetestował jego możliwości w 1983 roku w Hamburgu. 5 lat później gra została przeniesiona na Amigę i nie jest chyba niespodzianką, iż jest to najsilniejszy program szachowy dla Amigi 68k. Świadczy o tym nie tylko przedstawiona historia czy moje prywatne odczucia, ale również testy przeprowadzone przez Grzegorza Sidorowicza, który na łamach Magazynu Amiga (11/97) przedstawił wyniki turnieju szachowego dla 10 amigowych programów szachowych, jakie przeprowadził na Amidze 1200 z procesorem 030 50MHz z 10MB pamięci. Sargon III zajął tam zdecydowane pierwsze miejsce wyraźnie wyprzedzając całą konkurencję, w tym Chessmastera.

Sargon III – duża siła gry w kontrze do archaicznego wyglądu.

Tak jak opisywana pozycja bije konkurentów na głowę siłą gry, tak niestety ustępuje im od strony wizualnej. Produkcja jest w pełni systemowa i spokojnie uruchamia się pod AmigaOS 4. Niestety jako produkt z 1988r jest dostosowana do pierwszej generacji systemu Amigi. Preferencje do gry jako żywo przypominają preferencje Workbencha 1.3, grafika utrzymana jest w 4 kolorach, co było standardową wielkością palety w systemie amigowym lat 80-tych. Podsumowując od strony wizualnej Sargon III jest brzydki jak noc i nie uświadczymy tu żadnych dodatkowych zestawów figur, widoku 3D itp. Dla fanów emulacji dodam, że seria obejmuje także czwartą i piątą część gry, które są dostępne na Maca oraz MS-DOS i które z powodzeniem uruchamiałem swego czasu pod ShapeShifterem i DOSBoxem. Są one zdecydowanie ładniejsze, posiadają m.in. opcje widoku 3D, przy czym należy się spodziewać, że program uruchomiony na niezbyt wydajnym emulatorze, straci na sile gry. Wracając do wersji amigowej, dzięki pełnej systemowości możemy wykorzystać cały obszar ekranu 640×480 (po wcześniejszym użyciu promotora ekranu), skalując i przesuwając okna przeszukiwania czy rejestr ruchów. Samą szachownicę też możemy przesuwać, jednak okno szachownicy pozbawione jest gadżetu skalowania, a że Sargon podobnie jak poprzednik dostosowany jest do amigowego Hi-Res, to znowu zamiast kwadratowej planszy widzimy prostokąt.

Jako że jest to produkcja przeznaczona dla zawodowców, dla których to moc silnika, a nie upływający czas mają znaczenie, gracz ma możliwość bardzo szerokiego ustawienia zakresu czasu na ruch komputera, począwszy od 5 sekund aż do 10 minut, a nawet całkowitego wyłączenia ograniczeń. Uspokajam jednak, że na komputerach klasy AmigaOne, Sargon pracuje na tyle szybko, że nawet ustawienie 10 minutowego limitu, nie skutkuje „zastanawianiem się” komputera dłużej niż przez okres kilku sekund. Jak już wspomniałem jest to pozycja od początku do końca przeznaczona dla zaawansowanych graczy, nie znajdziemy więc tutaj samouczków prezentujących podstawy gry. Nie ma też możliwości rozegrania partii przeciwko żywemu przeciwnikowi, co wobec braku możliwości gry po sieci uznaję za całkowicie uzasadnione. Pomocą dla słabszych graczy może być natomiast opcja self play, gdzie komputer gra sam ze sobą, a my możemy analizować jego ruchy. W przypadku gdy jednak zdecydujemy się na samodzielne zmagania, możemy włączyć opcję easy play. Ostrzegam jednak, że jej aktywacja nie spowoduje, iż Sargon zacznie grać na poziomie Battle Chess i o zwycięstwo wcale nie będzie łatwo.

AmiChess 2.6
Pora przejść do ery bardziej nowożytnej, czyli silników działających natywnie na PPC. Pierwszym z nich jest AmiChess, który też nie jest już młodzieniaszkiem, gdyż aktualna wersja datowana jest na grudzień 2007 roku. Gra bazuje na silniku GNUChess 5, który ani nie jest najmłodszą wersją tegoż silnika, ani też nie należy do światowej czołówki, jeśli chodzi o siłę gry. Według popularnego rankingu ccrl.chessdom.com, w klasyfikacji dla systemów jednoprocesorowych, zajmuje aktualnie 88 miejsce, co jednak nie jest też wynikiem tragicznym, gdyż lista kończy się na miejscu 448. Warto przy tym wspomnieć, że program w nieco starszej wersji (2.0 z 2003 roku) istnieje także w wersji na Amigę klasyczną. Nie przeprowadzałem bezpośrednich testów ,ale całkiem możliwe, że stanowiłby realną konkurencję w kwestii siły gry dla Sargona.

AmiChess – kawał dobrego softu dla amigowych szachistów.

Wracając do wersji dla AmigaOS 4, muszę przyznać, że chociaż grafika nie powala, to całość wygląda schludnie. AmiChess oferuje aż 12 motywów graficznych dla wyglądu szachownicy i 9 dla figur. W przeciwieństwie do klasycznej konkurencji, program nie otwiera własnego ekranu, tylko działa w oknie WB. Dostępne są trzy typy wielkości okna roboczego, najrozsądniejszą wydaje się large (1024×768). Jeśli chodzi o ustawienia czasowe, są one nieco inne niż w przypadku starszych konkurentów. Tutaj ustalamy ilość ruchów, jakie komputer może wykonać w ciągu jednej minuty. Domyślnie jest ich 10, czyli wychodzi 6 sekund. Dodatkowo ustalamy także czas na przeszukiwanie bazy danych. Z innych ciekawych opcji, warto wspomnieć o włączeniu komentarza komputerowego lektora, który informuje, oczywiście po angielsku o każdym posunięciu. Poza tym brak tutaj jakichś ekstra opcji. Nie ma np. możliwości gry we dwóch czy to na żywo, czy po sieci. Ogólnie typowa produkcja open source, bez zbędnych bajerów.

AmiFish
To w zasadzie nie gra a GUI dla silników szachowych. Na dzień dzisiejszy obsługiwany jest tylko jeden silnik, mianowicie Stockfish. Jest to bardzo mocny silnik o sporej renomie, który okupuje szczytowe pozycje w zestawieniach. We wspomnianym wcześniej rankingu z wynikiem 3387 punktów ELO zajmuje miejsce drugie. Tyle tylko, że jest to StockFish w wersji 10, podczas gdy na Amigę dostępny jest jedynie Stockfish 5. Nie ma jednak co załamywać rąk, gdyż piąteczka pomimo swojego wieku wciąż trzyma się nieźle zajmując wysoką 12 pozycję z wynikiem Elo na poziomie 3193 punktów. Silnik jest więc mocny (przynajmniej w teorii, ale o tym później), napisane w Hollywood GUI we wczesnej wersji 1.0 już niekoniecznie. Domyślnie do wyboru jest tylko jedna szachownica i jeden typ pionów, które po prostu wyglądają tragicznie. Dostępna jest także „oprawa muzyczna” na poziomie pisków z PC Speakera. Słowem obok wspomnianego wcześniej Sargona III, są to najbrzydsze szachy w całym zestawieniu. Całe szczęście, że figury są zapisywane w postaci zwykłego pliku PNG, więc można mieć nadzieje, że utalentowani amigowi graficy, wrzucą na OS4Depot nowe motywy graficzne. AmiFish nie do końca dobrze współpracuje z właściwym silnikiem, zauważyłem np. że ignorowane są ustawienia czasu „myślenia” komputera. W efekcie jedyną skuteczną opcją, by długo nie czekać na ruch komputerowego przeciwnika, jest skorzystanie z alternatywnej opcji ustawiania poziomu trudności, czyli fixed depht, w której zamiast czasu ustalamy ilość ruchów naprzód, które ma analizować program. Warto zauważyć, że w przeciwieństwie do AmiChess czy Sargona, AmiFish oferuje możliwość gry z żywym przeciwnikiem, ale tylko w realu. Sieciowych opcji brak.

AmiFish – 30 lat różnicy w stosunku do Sargon III, a wygląd równie ascetyczny.

Mecz prawdy
Jak mówi stare powiedzenie istnieją małe kłamstwa duże kłamstwa i statystyki. Według rankingów GNUChess nie ma co startować do Stockfisha, jednak należy mieć na uwadze, że ranking jest przeprowadzany w oparciu o inną platformę i inną architekturę procesora, konkretnie na Athlonie 64 2.4Ghz. Chciałem sprawdzić jak te wyniki z peceta mają się do rzeczywistości amigowej. Wykluczyłem z udziału Sargon III, ponieważ jest to jednak program 68k, uruchamiany w trybie emulacji, a więc walka z oprogramowaniem natywnym dla PPC byłaby nierówna.. Do meczu zaangażowałem więc AmiChess i AmiFish. W obu programach ustawiłem możliwość analizowania ruchów na 5 do przodu. W przypadku AmiChess nie zmieniałem czasu na ruch, jednak oba programy w praktyce grały w czasie rzeczywistym, nie zastanawiając się dłużej niż sekundę.

Pierwsza partia przyniosła zaskakujące rozstrzygnięcie. AmiFish zaczął białymi. W początkowym etapie gra wydawała się wyrównana, w pewnym momencie nastąpiło przesilenie, AmiFish miał wyraźną ochotę na wykonanie mata, z kolei AmiChess obrał strategie na wykonanie klasycznych widełek skoczkiem na dwóch wieżach. Strategia AmiFish załamała się w momencie, kiedy AmiChess w geście obronnym zdecydował się na wymianę hetmanów, natomiast plan AmiChess się powiódł i z szachownicy spadła jedna wieżyczka. Pomimo tej dużej straty AmiFish próbował jeszcze agresywnej gry, często szachując króla przeciwnika, jednak brak jednej wieży z każdym ruchem stawał się coraz bardziej dotkliwy. AmiChess sukcesywnie szedł po swoje zostając na końcu z dwoma wieżami, jednocześnie ogałacając armię przeciwnika do króla i jednego piona. Efekt końcowy to mat w 59 posunięciu.

Mecz AmiFish vs. AmiChess

Postanowiłem podnieść poprzeczkę zwiększając liczbę analizowanych ruchów do 10. Niestety, to już było trochę za dużo dla mojej X1000, oba programy zaczęły analizować swoje ruchy w kilkadziesiąt, a czasami nawet sto kilkadziesiąt sekund. Być może partia przeprowadzona w tym żółwim tempie byłaby prawdziwą weryfikacją, lecz zabrakło mi cierpliwości, by doprowadzić ją do końca. Ostatecznie zdecydowałem się na kompromis w postaci 7 analizowanych posunięć do przodu. Tempo gry zdecydowanie przyspieszyło, niemniej ewidentnie było widać, że Stockfish wykonywał swoje posunięcia szybciej nie przekraczając 2 – 3 sekund, a w czasie „myślenia” zużycie procesora wzrastało nieznacznie. Tymczasem GNUChess wykonywał swoje posunięcia w zdecydowanie wolniejszym tempie, zastanawiając się dłużej, gdzie rekordem było 17,5 sekundy. Drugą różnicą było zdecydowanie większe obciążenie zasobów, w czasie przeznaczonym dla AmiChess, zajętość czasu procesora wskazywała 100%. Efekt końcowy był jeszcze bardziej niekorzystny dla Amifish, który szybko dał się wmanewrować w pułapkę tracąc hetmana w zamian za wieżę, a po kilku następnych posunięciach nastąpił mat.

Zatem 2:0 dla AmiChess i koniec meczu. Cóż nie pierwszy raz potwierdza się teza, że w realiach amigowych nie wszystkie oczywistości są takie oczywiste. Niżej notowany silnik GNUChess, cechuje się lepszym portem dla Amigi, który potrafi wyciągnąć zdecydowanie więcej z mocy procesora PPC. Natomiast StockFish, wydaje się jednym z wielu portów robionych na szybko, co niestety często skutkuje różnymi niemiłymi niespodziankami.

Podsumowanie
AmiFish na papierze wygląda najlepiej, jednak w praktyce rozczarowuje, zarówno jakością i funkcjonalnością GUI, jak i przede wszystkim siłą gry. Osobiście jednak go nie skreślam, zwłaszcza że dla amatora mojego pokroju, obecna siła silnika na Amidze umożliwia nawiązanie skutecznej rywalizacji. Nie można zresztą wykluczyć, że w przyszłości port zostanie bardziej dopracowany bądź pojawią się na AmigaOS nowsze odsłony tego engine. Jednakże na tu i teraz jedyną sensowną opcją dla zaawansowanych graczy są Sargon III, a przede wszystkim AmiChess, który jest pozycją działającą natywnie, z proporcjonalnym i w miarę współczesnym interfejsem użytkownika. Początkujący gracze mogą skierować swój wzrok na Chessmaster 2100, typową komercyjną produkcję ze stajni wielkiego EA, które zwykło dbać o statystycznego klienta, dlatego znajdziemy tam różnego rodzaju samouczki czy atrakcje w postaci zróżnicowanej oprawy graficznej. Wszystko po to, by zachęcić do gry i sukcesywnych ćwiczeń. Zdecydowanie najsłabszą pozycją w zestawieniu jest Battle Chess, który jako jedyny nie uruchamia się bezpośrednio na Amidze One, a co gorsza jego możliwości jako użytecznego oprogramowania szachowego są niewystarczające nawet dla mało wytrawnych szachistów.

O Mufa