Hurrican

2138, gdzieś w przestrzeni „Pancernik” jest w drodze powrotnej z pomyślnej misji. Następnym przystankiem transportowca jest Ziemia. Nagle, żołnierze dostają alarmowe wołanie z błękitnej planety. „Ziemia jest atakowana! Wszystkie jednostki przygotować się do obrony!” „Rakiety nieznanego pochodzenia trafiają w Ziemię!” Sekundy później pochodzenie zabójczych pocisków zostało zlokalizowane. Planeta Takatis. Ludzie nie wierzą swoim oczom patrząc się na hologram w sali odpraw. Nikt inny jak sam Dr. Geng X rozpoczął atak. Lata temu wiadomość o jego śmierci rozbiegła się po galaktyce, ale on wrócił. Bez wahania „Pancernik” ustanawia kurs na niezbadaną planetę. Po krótkim locie statek osiąga miejsce swojego przeznaczenia. Obca planeta błyszczy zdradzieckim pięknem. Załoga rozpoczyna proces lądowania.
Skanery wskazują na atmosferę podobną do ziemskiej. Nagle, liczne działa na powierzchni otwierają ogień. System osłon zawodzi i wielkie pociski rozrywają kadłub statku na strzępy. Bezradni, żołnierze spadają na powierzchnię planety. Statek prawie spłonął gdy wchodzili w atmosferę. Większosć załogi nie przetrwała awaryjnego lądowania „Pancernika”. Przeżył tylko jeden żołnierz. Powoli podnosi się i wychodzi na zewnątrz. Czas odnaleźć Dr. Geng X i uwolnić świat z jego zlej obecności.

Tak zaczyna się historia wprowadzająca do gry Hurrican. W rolę ocalałego żołnierza wcielasz się rzecz jasna Ty drogi graczu. Opisywany tytuł reklamowany jest jako remake hitu sprzed lat Turrican. Przyznam szczerze że z pierwowzorem nie miałem zbyt wiele do czynienia. W czasach A500 w zbiorze moich dyskietek znajdował się co prawda Turrican 2, ale jakoś nie potrafił przyciągnąć mnie na dłużej do monitora, to też o grze szybko zapomniałem. Nie szukałem też nigdy później (np. już w czasach E-UAE) sentymentalnego powrotu do dwójeczki, czy możliwości wypróbowania jedynki bądź trójki. Wiadomość o przeniesieniu gry Hurrican na platformę AmigaOS 4, przyjąłem zatem z obojętnością, początkowo nie planując nawet pobierania archiwum z OS4Depot. Ostatecznie jednak sezon urlopowy a co za tym idzie większa ilość wolnego czasu, spowodował że postanowiłem jednak wypróbować grę. Muszę przyznać że tego kroku w najmniejszym stopniu nie żałuję. Przede wszystkim dlatego że Hurrican nie jest bezmyślną strzelanką typu ciągle w prawo i fire. Tutaj trzeba znacznie więcej kombinować, gra zawiera mnóstwo ukrytych przejść i bonusów a dotarcie do wyjścia wcale nie polega na ciągłym poruszaniu się w jednym kierunku. Aby je odnaleźć też trzeba się napracować, co prawda tu i ówdzie znajdują się strzałki kierujące do celu, jednakże nie jest ich na tyle dużo aby czasami nie zdarzyło się nam pobłądzić. Na koniec każdego poziomu otrzymujemy informację na ile skuteczne były nasze poszukiwania, czyli ile odkryliśmy tajnych przejść ile bonusów czy dodatkowych żyć. Dla przykładu przy pierwszym podejściu do pierwszego levelu na 7 ukrytych żyć udało mi się zdobyć tylko jedno. Tak naprawdę odkryłem 3, jednak do dwóch z nich nie zdołałem dotrzeć. Na tym przykładzie przedstawię kolejną ciekawą cechę Hurricana, o ile bowiem w większości podobnych gier, należy po prostu bezkarnie walić do wszystkiego co się rusza, tutaj jeden strzał za dużo może spowodować zniszczenie klocka bądź przeciwnika, po którym należało wskoczyć aby dostać się do cennego bonusu położonego na wysokiej, z pozoru niedostępnej platformie. O bonusy natomiast, a w szczególności dodatkowe życia należy zabiegać, na początku bowiem dysponujemy zaledwie trzema.
Hurrican prezentuje starą szkołę, która może przerazić niejednego współczesnego gracza przyzwyczajonego do łatwych gier pozwalających na „sejwowanie” w dowolnym momencie często też zapewniających nieograniczoną liczbę żyć, bądź przynajmniej możliwość kontynuacji z nowym zapasem po ich wyczerpaniu. Tutaj nie ma tak łatwo, sposobność do zapisu stanu gry dostępna jest dopiero po ukończeniu całego (całkiem rozległego) poziomu. Na szczęście dla gracza nie zastosowano najbardziej hardcorowego rozwiązania skutkującego natychmiastową śmiercią po zetknięciu się z wrogim przedmiotem. Nasz żołnierz jest wyposażony w pasek energii (który również możemy uzupełniać zdobywając bonusy), dzięki czemu spokojnie przetrwa przyjęcie kilku strzałów przeciwnika, czy krótkotrwały pobyt na kolcach. Kierowany przez nas bohater dysponuje dosyć szerokim spektrum uzbrojenia. Poza uzbrojeniem podstawowym, które w miarę postępu będzie nam się zmieniać zarówno pod względem szybkostrzelności jak i rodzaju pocisków, do dyspozycji mamy równocześnie laser ciągły, bomby oraz falę zniszczenia przy czym tylko broni podstawowej i lasera możemy używać w sposób nielimitowany. Dodatkowo nasz żołnierz może przybrać postać szybko poruszającej się piły tarczowej, co poza niszczeniem wrogich oddziałów ułatwia także przemieszczanie się niskimi korytarzami, bądź ucieczkę spod opadających pułapek. Z broni prujemy do całych hord pomniejszych przeciwników, ale jak przystało na rasową strzelaninę od czasu do czasu trafiamy też na bossów. Ciekawostką jest fakt że w przeciwieństwie do większości podobnych tytułów, nie spotykamy się z nimi na końcu danego poziomu lecz na znacznie wcześniejszym etapie. Tak więc pokonanie najgroźniejszego przeciwnika nie oznacza wcale gwarancji ukończenia levelu i musimy się mocno pilnować, szczególnie jeśli walka z bossem mocno nadwątliła nasze siły. Wysoka liczba niezależnych broni plus rzecz jasna sterowanie ruchami gracza powodują że obłożonych jest sporo klawiszy klawiatury, dlatego też dużo wygodniej gra się używając joypada. Autor amigowego portu Hugues ‚HunoPPC” Nouvel dostarcza z grą swoje niezależne od systemowego Amiga Input rozwiązanie w zakresie obsługi joysticków, które nie sprawia najmniejszych problemów z moimi padami Logitecha.
Pora napisać coś o innych technikaliach. Gra choć działa w 2D, graficznie prezentuje się bardzo dobrze. oczywiście nie jest to poziom Trine, ale biorąc pod uwagę tytuły dostępne dla Amigi to absolutny top. Poza przyzwoicie wykonanymi postaciami głównego bohatera i przeciwników, cieszą oko tła, szczególnie tła drugoplanowe robią bardzo pozytywne wrażenie. Również wszelkiego rodzaju wybuchy, chmury, smugi i tym podobne bardzo dobrze wpływają na wizualny odbiór gry. Muzyka już tak nie zachwyca, prezentuje co prawda przyzwoity poziom jednak jest zbyt mało zróżnicowana. Warto dodać że gra choć jest dwuwymiarowa wymaga do działania akceleracji 3D. Tutaj mogą zrodzić się obawy ze strony posiadaczy konfiguracji z Radeonami HD czy aby Hurrican uruchomi się na ich maszynach. Uspakajam że problemów nie ma za sprawą Wazp3D. Omawiany pakiet potrafi emulować Warp3D w trybie czysto software’owym (dokładny ale powolny) oraz z wykorzystaniem kompozycji obrazu (szybki mniej dokładny). Tryb z wykorzystaniem kompozycji generuje póki co zbyt duże przekłamania grafiki by stosować go do jakiś produkcji z zaawansowanymi efektami 3D, jednak np. do Blendera, gier takich jak Cadog Adventures, Aquaria czy właśnie Hurrican nadaje się wyśmienicie. Co więcej w przypadku opisywanej gry nie trzeba kombinować ze skomplikowanymi ustawieniami Wazp3D, gdyż w archiwum z tym pakietem znajdziemy już gotowy plik konfiguracyjny dla Hurricana (należy tylko zmienić mu nazwę na Wazp3D.cfg i przekopiować do katalogu z grą). Na moim Radeonie HD 6870 klon Turricana działa bardzo płynnie na max detalach, przypuszczam że podobnie dobrze będzie się grało również na słabszych konfiguracjach.
Podsumowując dobrze wykonany i grywalny remake starego przeboju. Gra pomimo bliźniaczego wyglądu bohatera oraz niektórych przeciwników, nie jest w 100% wierna oryginałowi. Kilka ulepszeń może spowodować że zainteresują się nią nie tylko ludzie będący fanami pierwowzoru. Poziom trudności jest pewnym kompromisem pomiędzy tym co obowiązywało 20 lat temu a tym co standardem jest dziś. Takie rozwiązanie nie powinno zniechęcić już na początku nawet mniej uzdolnionych manualnie graczy. Z pewnością dodatkową zachętą jest fakt że nie mamy tu do czynienia wyłącznie ze strzelanką, ale mieszanką zawierającą sporo elementów charakterystycznych dla platformówek tak oczywistych jak skakanie po platformach właśnie, ale i zbieranie kryształów, ukryte przejścia itp. Jeśli masz możliwość zaprosić do gry innego domownika czy znajomego, dodatkowym bonusem będzie gra we dwóch w trybie kooperacji. Polskiego gracza ucieszy też z pewnością fakt iż gra została całkowicie zlokalizowana na nasz język. Na ubogim w wartościowe tytuły amigowym poletku gier jest to prawdziwy brylant, dlatego zachęcam do przetestowania Turricana, tym bardziej że nic to nie kosztuje gdyż gra jest darmowa.

O Mufa